czwartek, 17 marca 2016


*Selena’s POV*
Biegnę… Biegnę przed siebie nie wiedząc w jakim celu. Odwracam się wciąż biegnąc. Nie widzę nic, co by mnie goniło, więc zwolniłam tępo. Nie byłam zmęczona biegiem, ale mimo to szukałam wody. Rozejrzałam się dokładnie. Byłam gdzieś w-tak mi się wydaje- środku dżungli.
Szłam ścieżką jakieś 3 km. Przystanęłam, gdy zobaczyłam, że droga się kończy. Stałam nad przepaścią, nie wiedząc co zrobić. Spojrzałam w prawo, by zobaczyć gdzie przepaść się kończy. Jasne światło poraziło mnie w oczy, a następnie zobaczyłam uciekająćą wprost do dżungli postać. Zaczęłam biec w kierunku gdzie zobaczyłam tajemniczego towarzysza. Zatrzymałam się rozglądając za postacią, gdy znów mnie coś oślepiło. Zauważyłam, że był to chłopak mniej więcej w moim wieku. Stał i przyglądał mi się a ja robiłam to samo co on. Chłopak był ciemnej karnacji, miał na sobie białe Air Force, białe rurki i biały T-Shirt. Pokazał abym do niego podeszła. Zrobiłam niepewnie, ale posłusznie to o co prosił. Stałam z nim twarzą w twarz i teraz widziałam, że jest trochę wyższy ode mnie. Wystawił rękę i powiedział.
-Daj rękę.- posłusznie zrobiłam co kazał i po chwili dodał- A teraz idź tam.- wskazał ręką na małą budkę, której wcześniej tam nie było.
-Ale… K-kim ty jesteś?- zapytałam jąkając się.
-Możesz mi nie wierzyć, ale jestem twoim Aniołem Stróżem.- spojrzał mi prosto w oczy a bardziej otworzyłam oczy-jeżeli było to w ogóle możliwe.
-Okej… A-ale czemu j-jesteś tak u-ubrany? W Force i rurki…
-Jestem odzwierciedleniem ciebie. Nie pytaj tylko idź.- okey… dziwne… Poszłam do miejsca, które wskazał trzymając mojego ,,Anioła Stróża” za rękę. Weszliśmy do budynku a ja poczułam ciepło w środku.
Czułam, że ktoś trzyma moją dłoń. Próbowałam otworzyć oczy by zobaczyć kto to.
-Kochanie, proszę otwórz oczy. Obudź się!- usłyszałam swoją mamę i poczułam ucisk na ręce. Chciałam się poruszyć, ale nie mogłam.
-Przepraszam, ale lekarz musi przeprowadzić kilka badań Selenie. Proszę opuścić salę.- usłyszałam głos jakiejś kobiety. No Selly… zaszalałaś powiedział głos w mojej głowie… Zaraz! Jakie badania?!? Czy ja jestem w szpitalu?!? Poczułam, że materiał, którym byłam okryta zsuwa się ze mnie.
*Justin’s POV*
Ariana chodziła w kółko po korytarzu przed salą w której leżała Selena. Pielęgniarka weszła do sali a chwilę po tym wyszli rodzice Sel. Pielęgniarka uśmiechnęła się do mnie a ja puściłem jej oczko. Bieber… ogarnij się! Lekarz wszedł do sali z dwoma pielęgniarkami i wywieźli Selenę na łóżku.
-Spokojnie kochanie, wszystko będzie dobrze. Justin cię przywiózł. Spokojnie.- Ariana złapała dłoń dziewczyny i szła obok łóżka.
~~~

Od Autorki ♥
Tak wiem… Rozdział do dupy :c następny będzie lepszy! Obiecuje :D I przepraszam, że tak długo musieliście czekać :c Miałam problemy z ocenami i musiałam się dużo uczyć… Komentujcie i do następnego ♥