czwartek, 2 czerwca 2016

Rywalki// JBFF

No więc pisze nowe FF o Justinie ;3 Macie link (jeżeli jeszcze ktoś to czyta :"D) i zapraszam :) https://www.wattpad.com/story/71227745-rywalki-jbff

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 7




Rozdział 7
*Selena’s POV*
~2tygodnie później~~
Nie wiem ile tu leżę. Straciłam poczucie czasu. Wiedziałam, że mama, tata i Ariana przychodzą do mnie. Mówili do mnie, martwili się. Usłyszałam zamykanie drzwi. Ktoś złapał mnie za rękę. To nie była mama ani Ariana.
-Obudź się, Shawty.- wymamrotał chłopak. Shawty? Shawty… kto mówi do mnie Shawty…? JUSTIN! Przyszedł? Próbowałam się ruszyć, dać mu jakiś znak żeby wiedział, że go słyszę. Udało mi się lekko uścisnąć jego dłoń. Poczułam, że wstaje puszczając moją dłoń.
-Niech ktoś tu przyjdzie!- zawołał- Szybko! Ruszyła się.- po chwili do sali wszedł ktoś-zapewne pielęgniarka.
-Co się stało? Skąd pan wie, że się ruszyła?- zapytała kobieta.
-Trzymałem ją za rękę i wtedy uścisnęła ją- w jego głosie można było słyszeć, że jest bardzo szczęśliwy.
-Dobrze. Dziękuję za wiadomość- kobieta wyszła z sali a Justin ponownie złapał mnie za rękę.
-Dziękuję, dziękuję- musnął delikatnie moją dłoń.
-Hej Justin… Możesz już iść, zaopiekuję się nią.- wymamrotała Ariana, którą rozpoznałam po głosie.
-Okej. Hej Grande- puścił moją dłoń i prawdopodobnie wyszedł.
*Ariana’s POV*
Byłam przed salą Seleny i już miałam wchodzić, gdy zobaczyłam kogoś przy jej łóżku. To nie był jej tata ani nikt z naszej szkoły. Weszłam do środka a osoba siedząca przy łóżku Seleny odwróciła się. Zobaczyłam Justina trzymającego jej dłoń.
-Hej Justin… Możesz już iść, zaopiekuję się nią.- wymamrotałam i delikatnie się uśmiechnęłam.
-Okej.- chłopak wstał puszczając dłoń brunetki.- Hej Grande- wymamrotał i wyszedł z sali. Usiadłam na miejscu, gdzie siedział chłopak.
-Hej Selly. Jak się czujesz?- smutno się uśmiechnęłam i zapałam ją za rękę.- W szkole nie jest tak samo bez ciebie. Wszyscy za tobą tęsknimy. Już dwa tygodnie tu leżysz. Proszę, obudź się… Proszę.- spojrzałam na brunetkę i zauważyłam ruch pod powiekami.- Selena! Dziękuję!- szeroko się uśmiechnęłam.
~~2dni później~~
*Selena’s POV*
-Ricardo ja już tak dużej nie mogę. Ty myślisz, że ja o niczym nie wiem? O wszystkim wiem!- wybuchła moja mama.
-Mandy… Proszę cię. Nie tu, nie przy Sel.- o co do cholery chodzi?! Może mi ktoś powiedzieć?!
-Mam dużo problemów z Seleną. Ona może się już nie obudzi, a ty dodajesz mi tych problemów jeszcze więcej!- co? Jak to mogę się już nie obudzić?! Jak ona może tak w ogóle myśleć? Jestem jej córką, powinna mieć jakąś nadzieję, że zdarzy się cud i się obudzę.
-Nawet tak nie mów. Ona się obudzi, ja to wiem!- o dziękuję tato. Masz jeszcze we mnie jakąś nadzieję. Próbowałam otworzyć oczy za każdym razem, gdy ktoś się odezwał, ale na marne.
-Wiem… Po prostu leży tu dwa tygodnie i nic nie zrobiła… tęsknie za nią.- udało się! Otworzyłam oczy… nareszcie. Obserwowałam moich rodziców.
-Ja też za nią tęsknie, ale musimy być cierpliwi. Może się obudzić nawet za pięć minut.
-Już…- szepnęłam i zwróciłam ich uwagę na mnie.
-Selena! Obudziłaś się, słońce! Ricardo idź po lekarza! Szybko.- tata wstał i wybiegł z sali. Po chwili wrócił razem z lekarzem.
-Dobrze… Pacjentka musi odpoczywać.- lekarz uśmiechnął się po zbadaniu mnie.- Czas odwiedzin niedługo się kończy. Będą musieli państwo opuścić salę.- ciepło się uśmiechnął do moich opiekunów.
-Dobrze.- moja rodzicielka przytaknęła.
Minęło kilka godzin od wyjścia rodziców z sali. Ciągle miałam jedno pytanie w głowie… Dlaczego Justin do mnie przyszedł? Nigdy nie przychodził. Pamiętałabym.

czwartek, 17 marca 2016


*Selena’s POV*
Biegnę… Biegnę przed siebie nie wiedząc w jakim celu. Odwracam się wciąż biegnąc. Nie widzę nic, co by mnie goniło, więc zwolniłam tępo. Nie byłam zmęczona biegiem, ale mimo to szukałam wody. Rozejrzałam się dokładnie. Byłam gdzieś w-tak mi się wydaje- środku dżungli.
Szłam ścieżką jakieś 3 km. Przystanęłam, gdy zobaczyłam, że droga się kończy. Stałam nad przepaścią, nie wiedząc co zrobić. Spojrzałam w prawo, by zobaczyć gdzie przepaść się kończy. Jasne światło poraziło mnie w oczy, a następnie zobaczyłam uciekająćą wprost do dżungli postać. Zaczęłam biec w kierunku gdzie zobaczyłam tajemniczego towarzysza. Zatrzymałam się rozglądając za postacią, gdy znów mnie coś oślepiło. Zauważyłam, że był to chłopak mniej więcej w moim wieku. Stał i przyglądał mi się a ja robiłam to samo co on. Chłopak był ciemnej karnacji, miał na sobie białe Air Force, białe rurki i biały T-Shirt. Pokazał abym do niego podeszła. Zrobiłam niepewnie, ale posłusznie to o co prosił. Stałam z nim twarzą w twarz i teraz widziałam, że jest trochę wyższy ode mnie. Wystawił rękę i powiedział.
-Daj rękę.- posłusznie zrobiłam co kazał i po chwili dodał- A teraz idź tam.- wskazał ręką na małą budkę, której wcześniej tam nie było.
-Ale… K-kim ty jesteś?- zapytałam jąkając się.
-Możesz mi nie wierzyć, ale jestem twoim Aniołem Stróżem.- spojrzał mi prosto w oczy a bardziej otworzyłam oczy-jeżeli było to w ogóle możliwe.
-Okej… A-ale czemu j-jesteś tak u-ubrany? W Force i rurki…
-Jestem odzwierciedleniem ciebie. Nie pytaj tylko idź.- okey… dziwne… Poszłam do miejsca, które wskazał trzymając mojego ,,Anioła Stróża” za rękę. Weszliśmy do budynku a ja poczułam ciepło w środku.
Czułam, że ktoś trzyma moją dłoń. Próbowałam otworzyć oczy by zobaczyć kto to.
-Kochanie, proszę otwórz oczy. Obudź się!- usłyszałam swoją mamę i poczułam ucisk na ręce. Chciałam się poruszyć, ale nie mogłam.
-Przepraszam, ale lekarz musi przeprowadzić kilka badań Selenie. Proszę opuścić salę.- usłyszałam głos jakiejś kobiety. No Selly… zaszalałaś powiedział głos w mojej głowie… Zaraz! Jakie badania?!? Czy ja jestem w szpitalu?!? Poczułam, że materiał, którym byłam okryta zsuwa się ze mnie.
*Justin’s POV*
Ariana chodziła w kółko po korytarzu przed salą w której leżała Selena. Pielęgniarka weszła do sali a chwilę po tym wyszli rodzice Sel. Pielęgniarka uśmiechnęła się do mnie a ja puściłem jej oczko. Bieber… ogarnij się! Lekarz wszedł do sali z dwoma pielęgniarkami i wywieźli Selenę na łóżku.
-Spokojnie kochanie, wszystko będzie dobrze. Justin cię przywiózł. Spokojnie.- Ariana złapała dłoń dziewczyny i szła obok łóżka.
~~~

Od Autorki ♥
Tak wiem… Rozdział do dupy :c następny będzie lepszy! Obiecuje :D I przepraszam, że tak długo musieliście czekać :c Miałam problemy z ocenami i musiałam się dużo uczyć… Komentujcie i do następnego ♥

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 5




Rozdział 5
*Możecie czytać moje FF również na wattpadzie link na dole*
*Rozdział dedykuję Malfoyowej <3 Dziękuję za obrazek <3*
Selena’s POV
Tańczyłam z Arianą chyba z dwanaście piosenek, w między czasie wypiłyśmy jeszcze kilka drinków. Kręciłyśmy biodrami do piosenki Abrahama Mateo Seniorita. Krzyczałyśmy tekst piosenkina podeście u DJ'a. Po skończonej piosence zeszłyśmy z podestu. Zaczęłyśmy kręcić biodrami na parkiecie. Większość osób- Ci, którzy nie obściskiwali się pod ścianą- stanęła w kółku i patrzyli jak tańczymy. Nagle ktoś złapał mnie za biodra i kierował nimi do rytmu. Zobaczyłam, że każdy na nas patrzył a Arianą zają się ktoś inny. Chłopak, który ze mną tańczył bardzo dobrze się ruszał. Jak wygląda tak dobrze jak tańczy to fajnie by było! Gdy piosenka się skończyła odwróciłam się, by zobaczyć kim jest ,,mój" tancerz. Szybko go odepchnęłam, bo był to jakiś napalony małolata. Ariana miała szczęście, bo jej tancerz był chociaż wyższy od niej. Zamówiłam jeszcze jednego drinka i usiadłam na wysokim krześle.
-Hej Mała!- krzyknął jakiś typ wprost do mojego ucha, przez co podskoczyłam lekko. Zignorowałam go i zauważyłam, że barman podsuwa mi drinka. Wzięłam go i odeszłam od tego idioty. Usiadłam na kanapie obok Ariany i zaczęłam pić swój napój.
-Wow! Najlepsza impreza na jakiej byłyśmy! Musimy wychodzić częściej!- Stwierdziła starając się przekrzyczeć muzykę.
-I to zdecydowanie!- Odpowiedziałam jej pijąc kolejny łyk drinka.
-Jak to się stało, że w ogóle nie widziałyśmy tu Matta ani Justina?
-Szczerze? Mam to w dupie co oni teraz robią i gdzie są. Pewnie rozbierają teraz jakieś laski w kiblu.- Obie się zaśmiałyśmy a ja dopiłam drinka. Wstałyśmy, by iść dalej tańczyć. Zakręciło mi się w głowie ale zignorowałam to. Zobaczyłam właśnie Justina siedzącego przy barze z jakąś dziewczyną na kolanach. Prychnęłam i zaczęłam tańczyć razem z Arianą. Coraz bardziej kręciło mi się w głowie. Spowalniałam swoje ruchy z każdym nasileniem bólu, aż upadłam na zimne kafelki.
Justin’s POV
Siedziałem z Emilly na wysokim stołku i piłem Tequile. Emilly mruczała coś niezrozumiałego a ja tylko przytakiwałem. Nawet nie wiedziałem o czym ta laska gada! Właśnie leciała piosenka jakieś laski i po głosie mogłem stwierdzić, że to Lady Gaga.
-Chodź zatańczyć!- Krzyknąłem do niej żeby się trochę przymknęła.
-Okay!- zeskoczyła z krzesła podwijając tym samym swoją –już i tak za krótką- spódniczkę. Stanęliśmy obok jakiś dziewczyn. Justin, jakbyś nie miał laski brałbyś je! Zgodziłem się w myślach ze swoim głosem wewnętrznym. Obkręciłem Emilly i siebie żeby mieć dobry widok na te dwie laski. Nagle jedna z nich upadła a DJ wyłączył muzykę a światła się zapaliły. Z racji iż byłem najbliżej- a alkohol na mnie nie zadziałał- podbiegłem do nich i ukucnąłem obok klęczącej dziewczyny.
-Sel! Sel obudź się!- blondynka klepała ją po twarzy cała spanikowana.
-Odsuń się i przestań ją klepać!- krzyknąłem do niej i obróciłem dziewczynę na plecy. Spojrzałem w górę, by zobaczyć ludzi gapiących się na nas.- No co się gapicie?!? Koniec przedstawienia! Spieprzać stąd!- dodałem i wszyscy się rozeszli. Spojrzałem na twarz dziewczyny leżącej na ziemi i sobie ją przypomniałem.
*FlashBack*
Staliśmy przed barem oparci o blat.
-Ej stary! Patrz na te dwie laski- Rayn szturchnął mnie w ramie. Spojrzałem w kierunku, w którym on patrzył i zobaczyłem dwie dziewczyny-nawet ładne-tańczące do rytmu. Czarnowłosa odwróciła się i nasze spojrzenia się skrzyżowały. Szybko odwróciła wzrok, lecz ja postanowiłem dalej wiercić jej dziurę w plecach. Gdy piosenka się skończyła dziewczyny poszły po drinki i o czymś gadały.
-Co Bieber, obczajasz nowe zdobycze?
-Zamknij się Matt!- walnąłem go łokciem w żebra.
-Okej Bieber, tylko nie bij!- krzyknął  jak mała dziewczynka, przez co nie mogłem powstrzymać śmiechu.
-No już cioto, ogranij się!- Krzyknąłem gdy dziewczyny poszły na kanapy.
-Dobra widać, że Juss chce zagadać to chodźcie!- Scoot roześmiał się i dołączyli do niego Ryan i Matt. Klepnąłem go w pierś i ruszyliśmy w stronę dziewczyn.
-Co?!- usłyszałem od blondynki, więc przyśpieszyliśmy.
-Siema. Można się dosiąść?- zapytałem z uśmiechem na twarzy.
-Jasne.-Blondyna uśmiechnęła się a ja usiadłem.
-Jestem Justin. A ty Shawty?- wyciągnąłem w kierunku czarnowłosej rękę a ona się zarumieniła na co jeszcze bardziej się uśmiechnąłem.
-Selena. Nie musisz się aż tak uśmiechać.- podała mi dłoń i teraz to ona się uśmiechnęła.
-To jest Matt.- wskazałem na niego ręką a on już szczerzył się do tej blondynki- To Ryan. A to Scoot. Zatańczymy?- zaproponowałem.
-Jasne.
*The End FLASHBACK*
Włożyłem jedną rękę pod jej kolana a drugą po jej plecy i podniosłem ją.
-Justy! Czemu w ogóle się nią przejmujesz?! Wracaj do mnie!- olałem tą laskę i pobiegłem z z Seleną na rękach do wyjścia. Ariana otworzyła mi drzwi i wybiegliśmy.
-Ludzie! Selena zemdlała jadę z nią do szpitala! Matt Ariane dowozisz ty!- wydyrygowałem na co on przytaknął i uśmiechnął się do niej.
-Spoko.- Otworzyłem tylne drzwi i położyłem na siedzeniu Selenę. Wsiadłem na miejsce kierowcy i ruszyłem prosto do szpitala. Co jakiś czas oglądałem się na tylne siedzenie,  by sprawdzić co z Sel.
**************

Wyjąłem Selene z samochodu, gdy zauważyłem jak Matt dojechał  z Arianą. Ta od razu podbiegła do nas a ja ruszyłem do wejścia szpitala. Drzwi rozsunęły się a my weszliśmy do środka. Dwie pielęgniarki podjechały z łóżkiem.
-Proszę ją położyć.- Rozkazała jedna z nich co od razu zrobiłem. Lekarz podbiegł do nas i zaczął nas wypytywać co się stało.
-My… Tańczyłyśmy i nagle ona po prostu upadła na ziemie!- powiedziała roztargniona Ariana.
-Piła coś wcześniej?
-Tak ale wcześniej wszystko było w porządku. Po tym ostatnim drinku upadła.
-Nie widziałaś żeby ktoś jej coś dosypał?
-O Jezu… Znaczy, zaczepiał ją jakiś chłopak ale… Nie wiem czy jej coś dosypywał.
-Dobrze. Zadzwońcie do jej rodziców, muszą wyrazić zgodę na leczenie.
-Już dzwonię.- Ariana wyjęła telefon Seleny z torebki i odeszła od nas przykładając telefon do ucha i czekając aż ktoś odbierze.


Od autorki
Mamy kolejny rozdział <3 Mam nadzieję, że wam się spodobał  :) Tutaj macie link do FF na wattpadzie  https://www.wattpad.com/story/63374637-today-and-tommorow-jelena-ff
Do następnych :) Bajo ;)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3


niedziela, 14 lutego 2016

Rozdział 4



Rozdział 4

*Koniecznie przeczytajcie notkę na dole! Ważne INFO!*

Dojechałyśmy na miejsce o 17.25. Siedząc jeszcze w samochodzie z Arianą wyjżałam przez boczną szybę. Od razu rzuciła mi się w oczy grupka chłopaków. Oczywiście musieli to być Rayn, Matt, Scott, kilku innych chłopaków i oczywiście Justin. Stali i gadali z jakimiś dziewczynami.  Mają branie… No oczywiście, że mają! Co ty myślałaś?! Że tacy goście jak oni przystojni, zabawni nie będą mieć brania?!? Pff… Idiotka! Przewróciłam oczami i prychnęłam w myślach. Oczywiście, że tak nie myślałam, ale chyba Matt umówił się z nami a nie z… tymi… dziewczynami. Macie jeszcze 4 minuty, więc pogadaj sobie jeszcze chwilkę z koleżanką i do klubu! Bo się zmyją! Ehh… i tak mają towarzystwo to po co im my? Oj skończ! Gadasz bez sensu! Idźcie już!

-Okej Ari… Wielki momemt, idziemy.- powiedziałam stanowczo choć w środku nie byłam do końca pewna tego co mówię.

-No wieeesz… Bo widać, że mają dosyć ładne towarzystwo… to może nie będziemy zawracac im glowy nami? Co ty na to? Pojedziemy do domu, obejrzymy jakis film i może zamówimy pizze?

-O nie! Nie stroiłyśmy się przez 2 godziny żeby teraz wracać do domu! Idziemy tam i dobrze się bawimy! I to niby ty jesteś ta bardziej stanowcza i odważna, pff!-wykrzyczałam jej prosto w twarz i już wiedziałam, że musi się zgodzić! Ariana zawsze taka była! Jeżeli ktoś wątpił w jej charakter wkurzała się i chciała pokazać co potrafi.

-Ah tak?!? Idziemy tam i upijamy się do nie przytomności! Będziemy szaleć tak jak nigdy, kochana! A ci debile mogą sobie tylko popatrzeć jak zmierzamy w kierunku jakiś przystojniaków!- okey… nie wiedziałam, że Ari jest taka agresywna jeżeli chodzi o chłopaków… Ale pasuje mi to!- No to idziesz?- zapytała wysiadając z auta.

-Ide! Chce im pokazać co stracili!- Ariana wysiadła a ja powtórzyłam jej czynność.- Ariana… Jak chcesz się upić do nie przytomności to mogłyśmy nie jechać autem. Taki geniusz z ciebie!- patrzyłam na nią z wyrzutem, bo wiedziałam, że nie będziemy miały jak wrócić do domu.

-Oj spokojnie! Zadzwonię  po Chrisa! On nas odwiezie. Wiesz jaki jest mój brat. Tylko boję się, że będzie zły, że nie zabrałyśmy go ze sobą.- byłyśmy coraz bliżej chłopaków i coraz wyraźniej słyszałyśmy ich rozmowy z tymi laskami.

-Ej stary! Zostaw ją! Jak Justin wróci będzie zły, że dobierasz się do jego laski!- okey… Rayn jest już chyba troszkę pijany…- O wilku mowa… Justin! Scoot zabrał ci… Jak ona miała na imię? A w ogóle to czemu ciebie pytam? Ty pewnie też nie wiesz!- aha…  czyli Justin nie pamięta imion dziewczyn, które poznaje. A czego ty się spodziewałaś?!? Jemu zależy tylko na zaliczeniu jakiejś laski a potem bay bay! Nie zależy mu na miłości! Prychnęłam w myślach. No przecież wiem! Taka głupia nie jestem. Zakład, że nawet twojego imienia nie pamięta? Jeżeli chciałaś poznać go bliżej to powodzenia.

Pff… Nie chciałam poznawać go bliżej.

-O! Hej dziewczyny… Chcecie się przyłączyć?-  Matt i ten jego uśmieszek… O nie! Niech zapomni o mnie i Arianie!

-No wiesz… Widzimy, że macie już dosyć ładne towarzystwo to może my nie będziemy przeszkadzać, co Matt? Możecie się z nimi pobawić. No właśnie, miłej zabawy. Nara!- ta… Ariana i jej teksty…

-A ty… Sarah? Tak chyba miałaś na imię prawda?- oj Matty grabisz sobie słońce...

-Nie… Sory, ale nie mamy najmniejszego zamiaru z wami gadać. Bajo!- co z tego, że trochę się denerwowałam, i tak dobrze im powiedziałam… znaczy jak na mnie to dobrze. Weszłyśmy do środka i od razu poczułam charakterystyczny zapach dla takich klubów, alkohol i pot. Weszłyśmy trochę dalej i pierwsze co rzuciło mi się w oczy  to spocone małolaty ocierające się o siebie.

-Co dla was?- barman uśmiechnął się wycierając szklankę.

-Dwa razy Tequila!*- Ariana chciała przekrzyczeć barmana.

-Okey!-usiadłyśmy na wysokich krzesłach barowych. Rozejrzałam się po sali. Mój wzrok zatrzymał się na parze stojącej pod ścianą. O patrz! Ma kolejną laskę… Tamte mu się znudziły! miłe mam myśli…- Ej Sel! Na co tak patrzysz?!- Dziena Ari… Wyrwałaś mnie z zamyślenia o tym dupku!

-Amm… Rozglądam się… w poszukiwaniu kogoś do tańca! A za kim innym mam patrzeć, huh?- zapytałam trochę zawstydzona, tym że ona doskonale wiedziała za kim patrzyłam, bo chyba sama zauważyła Justina.

-Proszę!- barman podał nam nasze drinki na co odpowiedziałyśmy ciche „Dziękuję”. Udałyśmy się do pierwszego wolnego stolika i wypiłyśmy nasze napoje.

-O chodź! Moja ulubiona piosenka!- zaczynała się właśnie piosenka Margaret Wasted. Ariana uwielbia  tą piosenkę i od razu oddała się muzyce a ja razem z nią.
___________________________________

OD AUTORKI:

*Kompletnie nie znam się na drinkach i dziękuję mojej przyjaciółce Oliwi za ten pomysł <3

Po pierwsze: Przepraszam was BAAAAARDZO, ŻE TAK DŁUGO MUSIELIŚCIE CZEKAĆ NA ROZDZIAŁ. Miałam problemy rodzinne, miałam dużo sprawdzianów i wiadomo musiałam się uczyć. Kolejny rozdział pojawi się we wtorek, bo w środę wyjeżdżam i nie będę miała raczej czasu pisać.

Okey mam nadzieję, że ten rozdział wam się podobał i do następnego robaczki <3

PS. Zapraszam do Oliwi http://you-are-my-angel-jbff.blogspot.com/

sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 3




Rozdział 3
Po wyjściu Nate'a wzięłam telefon i zadzwoniłam do Ariany. Jeden sygnał…Drugi…
-Halo? I jak?-prawie, że wykrzyczała do telefonu
-Nawet ok… Dałam mu w ryj i wyszedł. Możesz przyjechać?-głos mi się załamał.
-Okay już jadę. Będę za 10 minut. Wytrzymasz?
-Nie, nie wytrzymam, potne się na miejscu!-wykrzyczałam ironicznie do telefonu a Ariana zaśmiała się i rozłączyła. Usiadłam na kanapie i czekałam. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam jedną wiadomośc.

Od: Nieznany
13:30
Hej shawty. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

Zastanawiałam się chwilę kto to może być, ale nikt konkretny nie przychodził mi do głowy, więc postanowiłam odpisać.

Do: Nieznany
13:32
Kim jesteś? To chyba pomyłka.

Nie czekałam długo na odpowiedź.

Od: Nieznany
13:32
Nie pamiętasz naszego słodkiego pocałunku za klubem?

JUSTIN! O nim nie da się zapomnieć! Te jego karmelowe tęczówki, blond włosy, silne dłonie… Ahh… ehhh… rozmarzyłam się trochę… Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zerwałam się z kanapy i szybko podeszłam do drzwi frontowych. Otworzyłam je a Ari szybko weszła do środka kładąc w kuchni reklamówkę z zakupami.
-Masz i jedz! Zapomnisz jeszcze bardziej.- podała mi całe pudełko lodów i dużą łyżke.-Mam jeszcze dużo filmów. Zostaję na noc i je oglądamy. Zapomnisz o nim na AMEN kochana!- wykrzyczała a ja nawet nie wiedziałam o co jej chodzi, skoro czuję się dobrze!
-Ari, miło z twojej strony, ale jest wszystko ok. zasłużył sobie na to, spokojnie.- zapewniałam ją, ale ona nie dawała za wygraną.
-A ja specjalnie dla CIEBIE pojechałam do sklepu.
-No ok… Lody mogę zjeść- obie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem. Usiadłyśmy przed telewizorem i włączyłyśmy pierwszy film, który przyniosła Ariana. Wzięłam do ręki telefon, który leżał na stole. 1 nie odczytana wiadomość.

Od: Mama
14:13
Hej kochanie. Jak sobie radzisz? Wszystko ok? Tęsknie ;*

Wow. Nawet nie zdałam sobie sprawy z tego, że nie pisałam ani nie rozmawiałam z nią tak długo!

Do: Mama
14:14
Hej. Wszystko ok. Ariana zostaje dziś na noc. Nie martw się, nie rozniesiemy całego domu ;* Też tęsknie <3

Odłożyłam telefon na kanapę obok mnie i dalej oglądałam film.



***********


Gdy skończyłyśmy oglądać wszystkie filmy, które przyniosła Ariana (a było ich 6) spojrzałam na wyświetlacz telefonu, na którym widniała godzina 1:30. Wooow! Tak długo oglądałyśmy 6 głupich filmów?
-Ari… Dzięki! Jest 1:30 a mi w ogóle nie chce się spać!
-No wiem, że jestem wielka, kochana! A Justin się odzywał?- pytała z takim zaciekawieniem, że nie mogłam jej nie powiedzieć. Ale jeszcze się z nią trochę podroczę.
-Jaki Justin?
-No nie żartuj, że nie pamiętasz! Nie pamiętasz najprzystojniejszego faceta, którego kiedykolwiek widziała?!?- krzyknęła a ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Oczywiście, że pamiętam!!!- wzięłam telefon i pokazałam jej wiadomości z niejakim Justinem.
-I mu nie odpisałaś?!? Głupia jesteś!
-Ach tak? A Matt się odzywał?- odgryzłam się jej a ona poczerwieniała i wyglądała teraz jak burak.- Czyli nie? Smutek.
-A właśnie, że się odzywał! To znaczy… Chyba on… Nie jestem pewna…
-Oh, to pokarz te wiadomości!- wyjęła telefon i pokazała mi wiadomości z (jak jej się wydaje) Mattem.
Od: Nieznany
10:12
Hej Ariana… Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

Do: Nieznany
10:13
???

-No spoko… A jeżeli to na serio Matt?- telefon Ariany zawibrował


Od: Nieznany
1:59
Siem… Mam nadzieję, że cię nie obudziłem, ale mam do ciebie sprawę księżniczko. Dziś o 17:30 pod Tonight i zabierz swoją przyjaciółkę dla niej też coś będzie.


-Okey… chyba chodziło o mnie to… Idziemy?
-Ale… No spoko… Tylko… Co? Nic z tego nie rozumiem.
-A ja tak- uśmiechnęłam się a ona popatrzyła na mnie zdezorientowanym wzrokiem.-No... Ehh… Matt zaprasza mnie i ciebie pod klub żeby się z nim spotkać- powiedziałam wolno, aby choć trochę załapała o co mi chodzi.- Choć trochę rozumiesz czy mam powiedzieć jeszcze raz?- zaśmiałam się a ona uderzyła mnie lekko w ramię i zaczęła się śmiać.
-No ok… Pójdę z tobą.
-Ale… To ty powinnaś prosić mnie, żebym poszła tam z tobą, wiesz o tym?- wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.-Ale ok… Może, żeby się nie spóźnić pójdziemy już spać, hmm?
-Oki…
-Ja zajmuję łazienkę!-krzyknęłam i pobiegłam na górę. Weszłam do pokoju i wzięłam piżamę z szafki. Poszłam do łazienki, zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Ciało umyłam jabłkowym żelem pod prysznic a włosy truskawkowym szamponem. Wyszłam z kabiny i wytarłam się w fioletowy ręcznik, włosy owinęłam w różowy i założyłam piżamę. Wyszłam z łazienki i zauważyłam Arianę, która właśnie wchodziła do pokoju już umyta (w łazience na dole) i wyszykowana do snu. Położyła się na łóżku a ja obok niej.




Obudziłam się koło 11 a Ariana jakieś 15 minut po mnie.
-To co… Spotkamy się z nimi?
-Czemu nie? Przecież to Matt… Chyba mu się podobasz.
-Myślisz?
-Ja nie myślę. Ja to wiem!
-No ok.- zeszłyśmy do kuchni i usmażyłyśmy  naleśniki. Zjadłyśmy naleśniki z Nutellą i bitą śmietaną. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 12.
-Selly ja już pójdę, ale widzimy się o 17?
-Tak.- poszłam na górę i wzięłam z szafy bieliznę, białą bokserkę i szorty. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Założyłam ubrania i wyszłam. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam jedną wiadomość.

Od: Mama <3
12:17
Hej słonko jak tam? Masz co jeść?


Do: Mama <3
12:17
Hej J Tak jest wszystko Oki J


Włożyłam telefon do tylnej kieszeni i zeszłam na dół pooglądać jakieś filmy. Przerzucałam kanały i natknęłam się na Nickelodeon. Leciał SpongeBob. Kiedyś uwielbiałam tą bajkę i nic się nie zmieniło mimo iż mam 17 lat. Obejrzałam maraton SpongeBob’a. Mój telefon zawibrował.


Od: Ari <3
16:51
Hejo będę za 10 minut. Mam nadzieję, że jesteś gotowa.


O shit… Muszę się przebrać. Pobiegłam do pokoju i wzięłam jeansy i jakąś bluzkę a do tego rozpinaną, miętową bluzę. Tak, uwielbiam miętowy!!! Zeszłam na dół i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i podeszłam do Ariany, która już na mnie czekała.
-Gotowa?- zapytała a ja tylko przytaknęłam.

OD AUTORKI
No i mamy trzeci rozdział :)  Przepraszam, że rozdziału nie było tak długo, ale miałam problemy z Internetem a poza tym nie miałam za bardzo weny. Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał i koniecznie zostawcie komentarz. Pamiętajcie… Im więcej komentarzy tym dłuższy rozdział i wstawiony szybciej. Do następnych rozdziałów BAJO   <3