sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 7




Rozdział 7
*Selena’s POV*
~2tygodnie później~~
Nie wiem ile tu leżę. Straciłam poczucie czasu. Wiedziałam, że mama, tata i Ariana przychodzą do mnie. Mówili do mnie, martwili się. Usłyszałam zamykanie drzwi. Ktoś złapał mnie za rękę. To nie była mama ani Ariana.
-Obudź się, Shawty.- wymamrotał chłopak. Shawty? Shawty… kto mówi do mnie Shawty…? JUSTIN! Przyszedł? Próbowałam się ruszyć, dać mu jakiś znak żeby wiedział, że go słyszę. Udało mi się lekko uścisnąć jego dłoń. Poczułam, że wstaje puszczając moją dłoń.
-Niech ktoś tu przyjdzie!- zawołał- Szybko! Ruszyła się.- po chwili do sali wszedł ktoś-zapewne pielęgniarka.
-Co się stało? Skąd pan wie, że się ruszyła?- zapytała kobieta.
-Trzymałem ją za rękę i wtedy uścisnęła ją- w jego głosie można było słyszeć, że jest bardzo szczęśliwy.
-Dobrze. Dziękuję za wiadomość- kobieta wyszła z sali a Justin ponownie złapał mnie za rękę.
-Dziękuję, dziękuję- musnął delikatnie moją dłoń.
-Hej Justin… Możesz już iść, zaopiekuję się nią.- wymamrotała Ariana, którą rozpoznałam po głosie.
-Okej. Hej Grande- puścił moją dłoń i prawdopodobnie wyszedł.
*Ariana’s POV*
Byłam przed salą Seleny i już miałam wchodzić, gdy zobaczyłam kogoś przy jej łóżku. To nie był jej tata ani nikt z naszej szkoły. Weszłam do środka a osoba siedząca przy łóżku Seleny odwróciła się. Zobaczyłam Justina trzymającego jej dłoń.
-Hej Justin… Możesz już iść, zaopiekuję się nią.- wymamrotałam i delikatnie się uśmiechnęłam.
-Okej.- chłopak wstał puszczając dłoń brunetki.- Hej Grande- wymamrotał i wyszedł z sali. Usiadłam na miejscu, gdzie siedział chłopak.
-Hej Selly. Jak się czujesz?- smutno się uśmiechnęłam i zapałam ją za rękę.- W szkole nie jest tak samo bez ciebie. Wszyscy za tobą tęsknimy. Już dwa tygodnie tu leżysz. Proszę, obudź się… Proszę.- spojrzałam na brunetkę i zauważyłam ruch pod powiekami.- Selena! Dziękuję!- szeroko się uśmiechnęłam.
~~2dni później~~
*Selena’s POV*
-Ricardo ja już tak dużej nie mogę. Ty myślisz, że ja o niczym nie wiem? O wszystkim wiem!- wybuchła moja mama.
-Mandy… Proszę cię. Nie tu, nie przy Sel.- o co do cholery chodzi?! Może mi ktoś powiedzieć?!
-Mam dużo problemów z Seleną. Ona może się już nie obudzi, a ty dodajesz mi tych problemów jeszcze więcej!- co? Jak to mogę się już nie obudzić?! Jak ona może tak w ogóle myśleć? Jestem jej córką, powinna mieć jakąś nadzieję, że zdarzy się cud i się obudzę.
-Nawet tak nie mów. Ona się obudzi, ja to wiem!- o dziękuję tato. Masz jeszcze we mnie jakąś nadzieję. Próbowałam otworzyć oczy za każdym razem, gdy ktoś się odezwał, ale na marne.
-Wiem… Po prostu leży tu dwa tygodnie i nic nie zrobiła… tęsknie za nią.- udało się! Otworzyłam oczy… nareszcie. Obserwowałam moich rodziców.
-Ja też za nią tęsknie, ale musimy być cierpliwi. Może się obudzić nawet za pięć minut.
-Już…- szepnęłam i zwróciłam ich uwagę na mnie.
-Selena! Obudziłaś się, słońce! Ricardo idź po lekarza! Szybko.- tata wstał i wybiegł z sali. Po chwili wrócił razem z lekarzem.
-Dobrze… Pacjentka musi odpoczywać.- lekarz uśmiechnął się po zbadaniu mnie.- Czas odwiedzin niedługo się kończy. Będą musieli państwo opuścić salę.- ciepło się uśmiechnął do moich opiekunów.
-Dobrze.- moja rodzicielka przytaknęła.
Minęło kilka godzin od wyjścia rodziców z sali. Ciągle miałam jedno pytanie w głowie… Dlaczego Justin do mnie przyszedł? Nigdy nie przychodził. Pamiętałabym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz