Rozdział 4
*Koniecznie
przeczytajcie notkę na dole! Ważne INFO!*
Dojechałyśmy
na miejsce o 17.25. Siedząc jeszcze w samochodzie z Arianą wyjżałam przez
boczną szybę. Od razu rzuciła mi się w oczy grupka chłopaków. Oczywiście
musieli to być Rayn, Matt, Scott, kilku innych chłopaków i oczywiście Justin.
Stali i gadali z jakimiś dziewczynami.
Mają branie… No oczywiście, że
mają! Co ty myślałaś?! Że tacy goście jak oni przystojni, zabawni nie będą mieć
brania?!? Pff… Idiotka! Przewróciłam oczami i prychnęłam w myślach.
Oczywiście, że tak nie myślałam, ale chyba Matt umówił się z nami a nie z…
tymi… dziewczynami. Macie jeszcze 4
minuty, więc pogadaj sobie jeszcze chwilkę z koleżanką i do klubu! Bo się
zmyją! Ehh… i tak mają towarzystwo to po co im my? Oj skończ! Gadasz bez sensu! Idźcie już!
-Okej Ari…
Wielki momemt, idziemy.- powiedziałam stanowczo choć w środku nie byłam do
końca pewna tego co mówię.
-No wieeesz…
Bo widać, że mają dosyć ładne towarzystwo… to może nie będziemy zawracac im
glowy nami? Co ty na to? Pojedziemy do domu, obejrzymy jakis film i może
zamówimy pizze?
-O nie! Nie
stroiłyśmy się przez 2 godziny żeby teraz wracać do domu! Idziemy tam i dobrze
się bawimy! I to niby ty jesteś ta bardziej stanowcza i odważna, pff!-wykrzyczałam
jej prosto w twarz i już wiedziałam, że musi się zgodzić! Ariana zawsze taka
była! Jeżeli ktoś wątpił w jej charakter wkurzała się i chciała pokazać co
potrafi.
-Ah tak?!?
Idziemy tam i upijamy się do nie przytomności! Będziemy szaleć tak jak nigdy,
kochana! A ci debile mogą sobie tylko popatrzeć jak zmierzamy w kierunku jakiś
przystojniaków!- okey… nie wiedziałam, że Ari jest taka agresywna jeżeli chodzi
o chłopaków… Ale pasuje mi to!- No to idziesz?- zapytała wysiadając z auta.
-Ide! Chce
im pokazać co stracili!- Ariana wysiadła a ja powtórzyłam jej czynność.- Ariana…
Jak chcesz się upić do nie przytomności to mogłyśmy nie jechać autem. Taki
geniusz z ciebie!- patrzyłam na nią z wyrzutem, bo wiedziałam, że nie będziemy
miały jak wrócić do domu.
-Oj spokojnie! Zadzwonię po Chrisa! On nas odwiezie. Wiesz jaki jest
mój brat. Tylko boję się, że będzie zły, że nie zabrałyśmy go ze sobą.- byłyśmy
coraz bliżej chłopaków i coraz wyraźniej słyszałyśmy ich rozmowy z tymi
laskami.
-Ej stary! Zostaw ją! Jak Justin wróci będzie zły, że
dobierasz się do jego laski!- okey… Rayn jest już chyba troszkę pijany…- O
wilku mowa… Justin! Scoot zabrał ci… Jak ona miała na imię? A w ogóle to czemu
ciebie pytam? Ty pewnie też nie wiesz!- aha…
czyli Justin nie pamięta imion dziewczyn, które poznaje. A czego ty się spodziewałaś?!? Jemu zależy
tylko na zaliczeniu jakiejś laski a potem bay bay! Nie zależy mu na miłości!
Prychnęłam w myślach. No przecież wiem! Taka głupia nie jestem. Zakład, że nawet twojego imienia nie
pamięta? Jeżeli chciałaś poznać go bliżej to powodzenia.
Pff… Nie chciałam poznawać go bliżej.
-O! Hej dziewczyny… Chcecie się przyłączyć?- Matt i ten jego uśmieszek… O nie! Niech
zapomni o mnie i Arianie!
-No wiesz… Widzimy, że macie już dosyć ładne towarzystwo to
może my nie będziemy przeszkadzać, co Matt? Możecie się z nimi pobawić. No
właśnie, miłej zabawy. Nara!- ta… Ariana i jej teksty…
-A ty… Sarah? Tak chyba miałaś na imię prawda?- oj Matty grabisz sobie słońce...
-Nie… Sory,
ale nie mamy najmniejszego zamiaru z wami gadać. Bajo!- co z tego, że trochę
się denerwowałam, i tak dobrze im powiedziałam… znaczy jak na mnie to dobrze.
Weszłyśmy do środka i od razu poczułam charakterystyczny zapach dla takich
klubów, alkohol i pot. Weszłyśmy trochę dalej i pierwsze co rzuciło mi się w
oczy to spocone małolaty ocierające się
o siebie.
-Co dla was?- barman uśmiechnął się wycierając szklankę.
-Dwa razy Tequila!*- Ariana chciała przekrzyczeć barmana.
-Okey!-usiadłyśmy na wysokich krzesłach barowych. Rozejrzałam
się po sali. Mój wzrok zatrzymał się na parze stojącej pod ścianą. O patrz! Ma kolejną laskę… Tamte mu się
znudziły! miłe mam myśli…- Ej Sel! Na co tak patrzysz?!- Dziena Ari… Wyrwałaś mnie z zamyślenia o tym
dupku!
-Amm… Rozglądam się… w poszukiwaniu kogoś do tańca! A za kim
innym mam patrzeć, huh?- zapytałam trochę zawstydzona, tym że ona doskonale
wiedziała za kim patrzyłam, bo chyba sama zauważyła Justina.
-Proszę!- barman podał nam nasze drinki na co odpowiedziałyśmy
ciche „Dziękuję”. Udałyśmy się do pierwszego wolnego stolika i wypiłyśmy nasze
napoje.
-O chodź! Moja ulubiona piosenka!- zaczynała się właśnie
piosenka Margaret Wasted. Ariana
uwielbia tą piosenkę i od razu oddała
się muzyce a ja razem z nią.
___________________________________
OD AUTORKI:
*Kompletnie nie znam się na drinkach
i dziękuję mojej przyjaciółce Oliwi za ten pomysł <3
Po pierwsze: Przepraszam was
BAAAAARDZO, ŻE TAK DŁUGO MUSIELIŚCIE CZEKAĆ NA ROZDZIAŁ. Miałam problemy
rodzinne, miałam dużo sprawdzianów i wiadomo musiałam się uczyć. Kolejny
rozdział pojawi się we wtorek, bo w środę wyjeżdżam i nie będę miała raczej
czasu pisać.
Okey mam nadzieję, że ten rozdział
wam się podobał i do następnego robaczki <3
PS. Zapraszam do Oliwi http://you-are-my-angel-jbff.blogspot.com/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz