niedziela, 14 lutego 2016

Rozdział 4



Rozdział 4

*Koniecznie przeczytajcie notkę na dole! Ważne INFO!*

Dojechałyśmy na miejsce o 17.25. Siedząc jeszcze w samochodzie z Arianą wyjżałam przez boczną szybę. Od razu rzuciła mi się w oczy grupka chłopaków. Oczywiście musieli to być Rayn, Matt, Scott, kilku innych chłopaków i oczywiście Justin. Stali i gadali z jakimiś dziewczynami.  Mają branie… No oczywiście, że mają! Co ty myślałaś?! Że tacy goście jak oni przystojni, zabawni nie będą mieć brania?!? Pff… Idiotka! Przewróciłam oczami i prychnęłam w myślach. Oczywiście, że tak nie myślałam, ale chyba Matt umówił się z nami a nie z… tymi… dziewczynami. Macie jeszcze 4 minuty, więc pogadaj sobie jeszcze chwilkę z koleżanką i do klubu! Bo się zmyją! Ehh… i tak mają towarzystwo to po co im my? Oj skończ! Gadasz bez sensu! Idźcie już!

-Okej Ari… Wielki momemt, idziemy.- powiedziałam stanowczo choć w środku nie byłam do końca pewna tego co mówię.

-No wieeesz… Bo widać, że mają dosyć ładne towarzystwo… to może nie będziemy zawracac im glowy nami? Co ty na to? Pojedziemy do domu, obejrzymy jakis film i może zamówimy pizze?

-O nie! Nie stroiłyśmy się przez 2 godziny żeby teraz wracać do domu! Idziemy tam i dobrze się bawimy! I to niby ty jesteś ta bardziej stanowcza i odważna, pff!-wykrzyczałam jej prosto w twarz i już wiedziałam, że musi się zgodzić! Ariana zawsze taka była! Jeżeli ktoś wątpił w jej charakter wkurzała się i chciała pokazać co potrafi.

-Ah tak?!? Idziemy tam i upijamy się do nie przytomności! Będziemy szaleć tak jak nigdy, kochana! A ci debile mogą sobie tylko popatrzeć jak zmierzamy w kierunku jakiś przystojniaków!- okey… nie wiedziałam, że Ari jest taka agresywna jeżeli chodzi o chłopaków… Ale pasuje mi to!- No to idziesz?- zapytała wysiadając z auta.

-Ide! Chce im pokazać co stracili!- Ariana wysiadła a ja powtórzyłam jej czynność.- Ariana… Jak chcesz się upić do nie przytomności to mogłyśmy nie jechać autem. Taki geniusz z ciebie!- patrzyłam na nią z wyrzutem, bo wiedziałam, że nie będziemy miały jak wrócić do domu.

-Oj spokojnie! Zadzwonię  po Chrisa! On nas odwiezie. Wiesz jaki jest mój brat. Tylko boję się, że będzie zły, że nie zabrałyśmy go ze sobą.- byłyśmy coraz bliżej chłopaków i coraz wyraźniej słyszałyśmy ich rozmowy z tymi laskami.

-Ej stary! Zostaw ją! Jak Justin wróci będzie zły, że dobierasz się do jego laski!- okey… Rayn jest już chyba troszkę pijany…- O wilku mowa… Justin! Scoot zabrał ci… Jak ona miała na imię? A w ogóle to czemu ciebie pytam? Ty pewnie też nie wiesz!- aha…  czyli Justin nie pamięta imion dziewczyn, które poznaje. A czego ty się spodziewałaś?!? Jemu zależy tylko na zaliczeniu jakiejś laski a potem bay bay! Nie zależy mu na miłości! Prychnęłam w myślach. No przecież wiem! Taka głupia nie jestem. Zakład, że nawet twojego imienia nie pamięta? Jeżeli chciałaś poznać go bliżej to powodzenia.

Pff… Nie chciałam poznawać go bliżej.

-O! Hej dziewczyny… Chcecie się przyłączyć?-  Matt i ten jego uśmieszek… O nie! Niech zapomni o mnie i Arianie!

-No wiesz… Widzimy, że macie już dosyć ładne towarzystwo to może my nie będziemy przeszkadzać, co Matt? Możecie się z nimi pobawić. No właśnie, miłej zabawy. Nara!- ta… Ariana i jej teksty…

-A ty… Sarah? Tak chyba miałaś na imię prawda?- oj Matty grabisz sobie słońce...

-Nie… Sory, ale nie mamy najmniejszego zamiaru z wami gadać. Bajo!- co z tego, że trochę się denerwowałam, i tak dobrze im powiedziałam… znaczy jak na mnie to dobrze. Weszłyśmy do środka i od razu poczułam charakterystyczny zapach dla takich klubów, alkohol i pot. Weszłyśmy trochę dalej i pierwsze co rzuciło mi się w oczy  to spocone małolaty ocierające się o siebie.

-Co dla was?- barman uśmiechnął się wycierając szklankę.

-Dwa razy Tequila!*- Ariana chciała przekrzyczeć barmana.

-Okey!-usiadłyśmy na wysokich krzesłach barowych. Rozejrzałam się po sali. Mój wzrok zatrzymał się na parze stojącej pod ścianą. O patrz! Ma kolejną laskę… Tamte mu się znudziły! miłe mam myśli…- Ej Sel! Na co tak patrzysz?!- Dziena Ari… Wyrwałaś mnie z zamyślenia o tym dupku!

-Amm… Rozglądam się… w poszukiwaniu kogoś do tańca! A za kim innym mam patrzeć, huh?- zapytałam trochę zawstydzona, tym że ona doskonale wiedziała za kim patrzyłam, bo chyba sama zauważyła Justina.

-Proszę!- barman podał nam nasze drinki na co odpowiedziałyśmy ciche „Dziękuję”. Udałyśmy się do pierwszego wolnego stolika i wypiłyśmy nasze napoje.

-O chodź! Moja ulubiona piosenka!- zaczynała się właśnie piosenka Margaret Wasted. Ariana uwielbia  tą piosenkę i od razu oddała się muzyce a ja razem z nią.
___________________________________

OD AUTORKI:

*Kompletnie nie znam się na drinkach i dziękuję mojej przyjaciółce Oliwi za ten pomysł <3

Po pierwsze: Przepraszam was BAAAAARDZO, ŻE TAK DŁUGO MUSIELIŚCIE CZEKAĆ NA ROZDZIAŁ. Miałam problemy rodzinne, miałam dużo sprawdzianów i wiadomo musiałam się uczyć. Kolejny rozdział pojawi się we wtorek, bo w środę wyjeżdżam i nie będę miała raczej czasu pisać.

Okey mam nadzieję, że ten rozdział wam się podobał i do następnego robaczki <3

PS. Zapraszam do Oliwi http://you-are-my-angel-jbff.blogspot.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz