Rozdział 2
Staliśmy tak jeszcze chwilę patrząc
sobie w oczy. Był taki przystojny! Nagle usłyszałam głos jak mi się wydaje
Matta.
-Ej stary! Tu jesteś. Co już ją
bierzesz?-powiedział i popatrzył na mnie z uśmiechem.
-Zamknij ryj stary!-warknął
Justin.-Czego chcesz?
-Max dzwonił, mówił, że magazyn
poszedł z dymem. Musimy jechać. Pożegnaj się z koleżanką i spadamy.-powiedział
to z uśmiechem na twarzy .
-Co a skurwiele! Ten był pusty!
Kurwa!-wykrzyczał, a jego tęczówki pociemniały a mięśnie się napięły
przyciskając mnie tym jeszcze bardziej do ściany budynku.
-Ok. Do zobaczenia, Shawty.-powiedział
i pocałował mnie w policzek. Stałam tam jeszcze chwilę żeby ułożyć sobie to
wszystko w głowie. Poszłam do Ariany.
-Hej! I co tam się działo?-pytała z
podejrzliwym uśmiechem.
-On… Pocałował mnie a potem przyszedł
Matt i mówił coś o jakimś wysadzonym magazynie…
-Zaraz, pocałował cię?!?
-Tak…
-I jak? Dobrze całuje?
-Grande! Zawsze musisz wszystko
wiedzieć?
-No sory Gomez, ale chce wiedzieć.
Czy to coś złego?
-No raczej nie. Ale ja to bym się
bardziej przejmowała tym magazynem.
-Magazynem?
-Tak…
-Widziałam kiedyś taki film, w którym
był chłopak i dziewczyna i oni się w sobie zakochali, ale on musiał ciągle
gdzieś jeździć. Raz go śledziła i odkryła, że jest tajnym agentem!
-I co? Myślisz, że on jest tym tajnym
agentem?-zaśmiałam się a Ariana patrzyła na mnie tym swoim wzrokiem, przez
który wiedziałam, że mówi serio.
-No czemu nie? Teraz różne rzeczy się
dzieją.
-Głupia! –chodź do klubu.-weszłyśmy
do środka i od razu ruszyłyśmy na parkiet. W tle leciała ‘Drag me down’ One
Direction. Tańczyłyśmy jak szalone. Spojrzałam na zegar nad barem, który
wskazywał 2:18.
-Ariana… Czy nie powinnyśmy wracać do
domu? Jest po drugiej.
-Ostatnia piosenka,
prooszę!-krzyknęła aby przebić muzykę i spojrzała na mnie oczami zbitego
psiaka.
-Ok. Ale tylko jedna.- rzuciłam a ona
od razu się uśmiechnęła. Poszłyśmy do metra i po 10 minutach wysiadłyśmy z
metra. Pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy do swoich domów. Otworzyłam drzwi od domu
i weszłam do środka. Jak dobrze, że nie ma rodziców w domu. Dostałabym taki
opieprz! Ruszyłam na górę do swojego pokoju. Zdjęłam z siebie sukienkę i
założyłam piżamę. Położyłam się i przykryłam kołdrą.
*************
Obudziłam się i podniosłam się na
łokciach z łóżka. Poczułam, że kac daje o sobie znać. Wzięłam telefon leżący na
szafce i zobaczyłam jedno nie odebrane połączenie od Alexa. Kliknęłam oddzwoń.
Jeden sygnał… Drugi… Trzeci…
-Halo?
-Hej dzwoniłeś wczoraj.-powiedziałam
i cieszyłam się, że głos nie załamał mi się w tym zdaniu.
-Tak, ale to chyba już nie aktualne.
-Ale o co chodziło? Nate powiedz.
-Masz dziś czas o 13? Spotkamy się i
wszystko ci powiem.
-Ok. Do zobaczenia.-spojrzałam na
zegarek w telefonie, który wskazywał 11.46. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam z
szuflady bieliznę, a z szafy czarną koszulkę na krótki rękaw i jeansowe rurki.
Poszłam do łazienki. Weszłam do kabiny i umyłam ciało jabłkowym żelem pod
prysznic i włosy szamponem truskawkowym. Wyszłam z kabiny i założyłam wcześniej
naszykowane ubrania. Włosy wysuszyłam i zeszłam na dół aby zjeść śniadanie.
Wzięłam przy okazji tabletkę na ból głowy i wypiłam sok pomarańczowy. Z lodówki
wyciągnęłam ser i masło a z szafki pieczywo tostowe. Upiekłam sobie tosty i je
zjadłam. Spojrzałam na zegar nad wejściem do kuchni, który wskazywał 12:58. Za
chwilę przyjdzie Alex.
12:59
Do: Ari <3
Hej. Umówiłam się z Nate'em. Zaraz przyjdzie i chce mu pokazać to zdj co zrobiłaś. Możesz mi je
wysłać?
Na odpowiedź nie musiałam długo
czekać.
13:00
Od: Ari <3
Ok.
Wysłała mi zdjęcie i chwilę później
usłyszałam pukanie do drzwi.
-Hej. Mogę wejść?
-Jeśli musisz…-powiedziałam a moje
kochane uczucia musiały dać o sobie znać… Głos mi się załamał.
-Jest ok?-zapytał a ja chciałam się
na niego rzucić i wydrapać mu oczy.
-Tak, wszystko ok. Co było tak ważne,
że chciałeś się spotkać?-powstrzymałam łzy i poszliśmy do salonu a następnie
usiedliśmy na kanapę.
-No więc…
-Tak wiem, zdradziłeś mnie! Nie
musisz się tłumaczyć. Widziałam was!-przerwałam i pokazałam mu zdjęcie w telefonie.
-Yyy… Ja ci to wytłumaczę, Sel. To tylko
koleżanka… Nic dla mnie nie znaczy, a poza tym… to ona się na mnie rzuciła.-powiedział
ciągle pauzując.
-Oh! Skończ to! Widać na tym twoim
żałosnym ryju, że kłamiesz! Gówno mnie obchodzą twoje tłumaczenia!
-Ah tak? To może powinniśmy znaleźć
kogoś innego! Nie uważasz?-krzyknął i przymrużył oczy a mi chciało się płakać.
-No może powinniśmy!
-Ty to już chyba masz swoją kolejną
zabawkę!-zamurowało mnie… nie wytrzymałam i uderzyłam go w ten debilny PYSK!!!
-Nigdy więcej tak do mnie nie mów!!!
-Ałłł!!! Chyba coś ci odjebało! Będę
miał ślad przez kilka dni!
-I dobrze ci tak! Wynoś się stąd!-wskazałam
na drzwi a on wstał i wyszedł.
Od Autorki
Hej :) Mamy już kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że wam się rozdział spodobał :) Do następnego i pozdro <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=OBSERWUJESZ ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz